W tym artykule:
Kto płaci, gdy ekipa remontowa coś zniszczy?
Zasada jest prosta. Za szkody wyrządzone podczas prac odpowiada wykonawca. Wynika to wprost z Kodeksu cywilnego: kto ze swojej winy wyrządził szkodę, ma obowiązek ją naprawić. Nieszczelne połączenie rury, zalany sufit sąsiada, porysowany parkiet czy stłuczona umywalka to rachunek, który obciąża firmę remontową, nie klienta.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wykonawca nie ma żadnej polisy. Wówczas płaci z własnej kieszeni. Przy drobnej szkodzie to kilkaset złotych, ale przy zalaniu kilku mieszkań kwoty potrafią przekroczyć zarobek z całego sezonu. Dla jednoosobowej działalności oznacza to odpowiedzialność całym prywatnym majątkiem.
Przykład
Hydraulik wymienia w bloku podejścia wodne w łazience. Jedno z połączeń puszcza w nocy, kilka godzin po zakończeniu pracy. Woda zalewa łazienkę klienta i dwa mieszkania piętro niżej. Osuszanie ścian, malowanie sufitów i wymiana paneli to koszty, które bez polisy hydraulik pokrywa sam. Z OC działalności likwidacją szkody zajmuje się ubezpieczyciel.
Czy OC firmy remontowej jest obowiązkowe?
Nie. OC z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej jest ubezpieczeniem dobrowolnym. Hydraulik, elektryk, glazurnik ani ekipa wykończeniowa nie mają ustawowego obowiązku jego zakupu. Inaczej wygląda to w zawodach regulowanych. Inżynierowie budownictwa i architekci, którzy pełnią samodzielne funkcje techniczne, na przykład kierownika budowy albo projektanta, muszą mieć obowiązkowe OC zawodowe. Minimalna suma gwarancyjna wynosi w ich przypadku równowartość 50 tys. euro na jedno zdarzenie.
Typowa ekipa remontowa takich funkcji nie pełni, więc żaden przepis nie każe jej się ubezpieczać. Część firm działa bez żadnej ochrony. Dla klienta to ważna informacja: pytanie o polisę nie jest formalnością, bo jej istnienia nie gwarantuje prawo. Dla wykonawcy to decyzja biznesowa. Składka za OC działalności jest niewielka na tle ryzyka, które bez polisy w całości zostaje po jego stronie.
Dlaczego podstawowe OC może nie pokryć zniszczonej podłogi?
Tu pojawia się pułapka, o której wielu wykonawców dowiaduje się dopiero przy szkodzie. Podstawowe OC działalności chroni przed roszczeniami osób trzecich, na przykład zalanego sąsiada. Ogólne warunki ubezpieczenia często wyłączają jednak szkody w mieniu powierzonym i obrabianym. Chodzi o rzeczy, które klient przekazał firmie, oraz o te, na których ekipa bezpośrednio pracuje.
- parkiet uszkodzony podczas cyklinowania,
- blat porysowany przy montażu płyty grzewczej,
- płytki pęknięte w trakcie wymiany instalacji,
- drzwi i futryny obite przy wnoszeniu materiałów.
Ważne informacje
Podłoga, na której ekipa właśnie pracuje, to dla ubezpieczyciela mienie poddawane obróbce. W wielu OWU szkody w takim mieniu są wyłączone z podstawowego zakresu polisy. Aby ochrona je objęła, potrzebna jest dodatkowa klauzula rozszerzająca. Ten punkt warto sprawdzić w warunkach umowy jeszcze przed zakupem OC.
Podobnie działa klauzula podwykonawców. Jeśli firma bierze zlecenie, a część robót oddaje innej ekipie, szkody wyrządzone przez podwykonawcę wymagają osobnego rozszerzenia. Bez niego generalny wykonawca może zostać z roszczeniem, którego jego polisa nie obejmie.
Jaka suma gwarancyjna ma sens przy remontach?
Suma gwarancyjna to górna granica odpowiedzialności ubezpieczyciela. Wszystko powyżej niej wykonawca dopłaca sam. Dlatego wysokość sumy powinna odpowiadać skali robót, a nie cenie polisy. Inne ryzyko niesie wymiana baterii w domu jednorodzinnym, inne generalny remont łazienki na ósmym piętrze bloku, gdzie awaria instalacji może dotknąć kilku mieszkań naraz.
Przy pracach instalacyjnych w budynkach wielorodzinnych koszty osuszania i remontów zalanych lokali potrafią przewyższyć wartość całego zlecenia. Zbyt niska suma gwarancyjna daje więc tylko pozór ochrony. Warto ją też aktualizować wraz z rozwojem firmy. Zakres robót rośnie, a polisa kupiona kilka lat temu często za nim nie nadąża.
Porada eksperta
Zakres OC, klauzule i suma gwarancyjna powinny wynikać z tego, co firma naprawdę robi u klientów, a nie z gotowego pakietu. W Carelius porównujemy oferty wielu towarzystw i pomagamy dobrać ubezpieczenie dopasowane do profilu robót, z jednym opiekunem po Twojej stronie zamiast infolinii.
Co sprawdzić, zanim wpuścisz ekipę do domu?
Druga strona tej historii to klient. Remont oddajesz komuś, kto przez kilka tygodni będzie pracował w Twoim mieszkaniu, przy Twojej instalacji i tuż obok mieszkań sąsiadów. Kilka pytań przed podpisaniem umowy oszczędza później długich sporów.
- Poproś o certyfikat polisy OC. Rzetelny wykonawca pokaże go bez oporu. Sprawdź okres ochrony i to, czy polisa obejmuje działalność remontowo-budowlaną.
- Zapytaj o sumę gwarancyjną i zestaw ją ze skalą planowanych prac.
- Dopytaj o klauzulę mienia obrabianego oraz o podwykonawców, jeśli część robót wykona inna ekipa.
- Spisz umowę z zakresem prac, terminami i zasadami odbioru.
- Zajrzyj do własnej polisy. Wyłączenia w ubezpieczeniu mieszkania potrafią obejmować także okres remontu, gdy ryzyko szkód rośnie.
Jest jeszcze jeden powód, aby wybierać profesjonalną firmę zamiast przypadkowej ekipy. Kodeks cywilny w art. 429 przewiduje, że kto powierzył prace przedsiębiorstwu zawodowo trudniącemu się takimi robotami, co do zasady nie odpowiada za szkody wyrządzone przez nie osobom trzecim. Jeśli więc ekipa zaleje sąsiada, roszczenie trafia do wykonawcy, nie do Ciebie.
Podsumowanie
OC wykonawcy nie jest obowiązkowe, ale bez niego każda szkoda na remoncie obciąża firmę i jej prywatny majątek. Sama podstawowa polisa to często za mało. Szkody w mieniu obrabianym i powierzonym oraz prace podwykonawców wymagają osobnych klauzul, a suma gwarancyjna musi odpowiadać skali robót. Klient ma z kolei prawo poprosić o wgląd w polisę wykonawcy i sprawdzić jej zakres przed podpisaniem umowy.
Prowadzisz firmę remontową i chcesz zabezpieczyć ją przed jesiennym szczytem zleceń? A może planujesz remont i chcesz wiedzieć, o co zapytać ekipę? Skontaktuj się z nami. Porównamy oferty wielu towarzystw i pomożemy dobrać ochronę dopasowaną do skali robót.








