W tym artykule:
Zderzenie z dzikiem lub sarną – co robić w pierwszych minutach?
Pierwsze jest bezpieczeństwo, nie telefon do ubezpieczyciela. Włącz światła awaryjne i zatrzymaj auto tak, żeby nie blokować pasa ruchu. Jeśli wysiadasz, załóż kamizelkę odblaskową i ustaw trójkąt ostrzegawczy.
Dzikie zwierzęta rzadko chodzą pojedynczo. Za sarną, która wbiegła pod koła, często biegnie kolejna sztuka. Nie wchodź na jezdnię bez rozejrzenia się i nie zostawiaj pasażerów w aucie stojącym na pasie ruchu.
Rannego zwierzęcia nie dotykaj i nie próbuj przenosić. Ranny dzik potrafi zaatakować, a spanikowana sarna kopie z dużą siłą. Twoim zadaniem jest wezwać pomoc, a nie udzielać jej samodzielnie.
Dopiero po zabezpieczeniu miejsca zbierz dowody. To one zdecydują o tym, czy dostaniesz pieniądze i od kogo.
- Zdjęcia ogólne drogi z widocznym oznakowaniem, zwłaszcza znakami ostrzegawczymi albo ich brakiem.
- Zdjęcia uszkodzeń auta z kilku stron, z bliska i z dystansu.
- Zdjęcia śladów na jezdni, sierści na nadwoziu, odłamków lamp i tworzywa.
- Zwierzę sfotografowane z bezpiecznej odległości, jeśli pozostało na miejscu.
- Dane i numery telefonów świadków, dokładna godzina, kilometr drogi albo najbliższy punkt orientacyjny.
Czy trzeba wzywać policję i czy grozi za to mandat?
Kolizja z dzikim zwierzęciem nie jest zdarzeniem z udziałem innego uczestnika ruchu. Nie ma tu sprawcy w rozumieniu przepisów drogowych, więc nie spisujesz z nikim oświadczenia. Obowiązek zawiadomienia służb wynika z innej ustawy.
Zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie zwierząt kierowca, który potrącił zwierzę, ma obowiązek w miarę możliwości zapewnić mu stosowną pomoc albo zawiadomić jedną ze służb. W praktyce wystarczy telefon na numer alarmowy. Dyżurny przekieruje sprawę do policji, straży gminnej, lekarza weterynarii, służby leśnej albo koła łowieckiego.
Za samo zderzenie mandatu zwykle nie ma. Nikt nie odpowiada za to, że zwierzę wybiegło z lasu. Ryzyko kary pojawia się w dwóch innych sytuacjach.
- Odjechanie od rannego zwierzęcia bez zawiadomienia kogokolwiek. Naruszenie tego nakazu jest zagrożone karą aresztu albo grzywny, a sąd może wymierzyć grzywnę do 5000 zł.
- Niedostosowanie prędkości do warunków, jeśli funkcjonariusz uzna, że na odcinku oznaczonym znakiem ostrzegawczym jechałeś zbyt szybko.
Ważne informacje
Notatka policyjna nie jest wymagana przepisami przy każdej kolizji ze zwierzęciem, ale to najmocniejszy dowód, jaki możesz mieć. Część towarzystw prosi o nią przy szkodzie z autocasco, a bez niej trudno cokolwiek wykazać w sporze z zarządcą drogi. Jeśli patrol nie przyjedzie, poproś o zarejestrowanie zgłoszenia i zapisz jego numer oraz godzinę.
Czy autocasco obejmuje zderzenie ze zwierzęciem?
Autocasco to podstawowa i najszybsza ścieżka do pieniędzy. W większości polis zderzenie ze zwierzęciem mieści się w zakresie, ale nie jest to reguła bez wyjątków. Zajrzyj do swojego OWU i sprawdź, jak nazwano to ryzyko. Bywa opisane jako zderzenie ze zwierzęciem, kontakt ze zwierzęciem albo schowane w katalogu zdarzeń losowych.
Różnica między wariantami polisy jest tu kluczowa. Autocasco w formule ryzyk nazwanych chroni wyłącznie to, co jest wprost na liście. Formuła all risk działa odwrotnie i chroni wszystko poza wyłączeniami. Ta sama zasada decyduje o wypłacie przy innych zdarzeniach losowych, na przykład przy gradzie i nawałnicach.
Zanim zgłosisz szkodę, sprawdź w polisie trzy parametry. Pierwszy to udział własny, czyli kwota albo procent, które pokrywasz sam. Drugi to zasady amortyzacji części, bo od nich zależy, ile realnie dostaniesz na nowy reflektor. Trzeci to ochrona zniżek, bo szkoda z autocasco potrafi podnieść składkę na kolejne lata. Warto też wiedzieć, na jakiej podstawie towarzystwo policzy wartość auta przy szkodzie całkowitej, co opisaliśmy w poradniku o stałej sumie ubezpieczenia w AC.
Przykład
Przykładowa sytuacja. Kierowca wraca wieczorem drogą wojewódzką i uderza w sarnę. Uszkodzony jest zderzak, reflektor i chłodnica, warsztat wycenia naprawę na 7400 zł. Kierowca ma autocasco z udziałem własnym 1000 zł i bez wykupionej ochrony zniżek. Z polisy dostaje 6400 zł, ale traci część zniżki, więc kolejna składka rośnie. Przy drobniejszym uszkodzeniu, na przykład samego zderzaka, rachunek bywa odwrotny i naprawa z własnej kieszeni wychodzi taniej niż zgłoszenie szkody.
Zderzenie z sarną a odszkodowanie z OC – kto odpowiada za szkodę?
To pytanie wraca najczęściej i odpowiedź rozczarowuje. OC sprawcy nie zadziała, bo sprawcy w tym zdarzeniu nie ma. Dzikie zwierzę nie ma właściciela, który odpowiadałby za jego zachowanie na drodze, i nikt nie ubezpiecza go od odpowiedzialności cywilnej.
Twoje własne OC też nie pomoże. Ono chroni osoby poszkodowane przez Ciebie, a nie Twój samochód. Jeśli szukasz ścieżki z polisy sprawcy po zwykłej stłuczce z innym kierowcą, opisaliśmy ją krok po kroku w poradniku o zgłaszaniu szkody z OC sprawcy.
Zostają dwie drogi cywilne. Możesz kierować roszczenie do zarządcy drogi albo do koła łowieckiego. Obie wymagają udowodnienia winy i obie bywają trudne.
Kiedy zapłaci zarządca drogi, a kiedy koło łowieckie?
Znak A-18b i spór o odpowiedzialność
Znak A-18b „Zwierzęta dzikie” ostrzega przed odcinkiem, na którym zwierzęta regularnie wychodzą na jezdnię. W sporze o odszkodowanie działa w obie strony. Jeśli znak stał przy drodze, zarządca broni się prostym argumentem: kierowca był ostrzeżony i powinien dostosować prędkość. Uzyskanie wypłaty z jego polisy jest wtedy bardzo trudne.
Odwrotna sytuacja to brak znaku tam, gdzie zagrożenie było znane. Wtedy pojawia się argument o zaniedbaniu po stronie zarządcy. Sam brak znaku jednak nie wystarczy. Sądy badają, czy odcinek miał charakter uzasadniający ostrzeżenie.
- Wcześniejsze kolizje ze zwierzętami zgłaszane w tym samym miejscu.
- Wnioski albo opinie koła łowieckiego o szlakach przemieszczania się zwierzyny.
- Las po obu stronach drogi i brak ogrodzenia tam, gdzie powinno być.
- Nieskoszone pobocza i rowy, które zasłaniają widoczność.
Ciężar dowodu leży po stronie kierowcy. To Ty musisz wykazać zaniedbanie, a nie zarządca swoją staranność. W terenie zabudowanym rozmowa wygląda inaczej, bo znaków ostrzegawczych zwykle tam nie ma, ale obowiązuje niższa prędkość i szkody są mniejsze. Spór o kilka tysięcy złotych często po prostu się nie opłaca.
Koło łowieckie i polowanie zbiorowe
Koło łowieckie odpowiada w wąskim scenariuszu. Zwierzę musi zostać spłoszone nagonką podczas trwającego polowania zbiorowego i wbiec pod koła bezpośrednio z tego powodu. Trzeba ustalić, że polowanie faktycznie się odbywało, kto je organizował i gdzie przebiegała nagonka.
W praktyce obie ścieżki kończą się w sądzie i trwają miesiącami. Zanim je rozważysz, policz koszt opinii rzeczoznawcy, opłaty sądowej i własnego czasu. Jeśli masz autocasco, prawie zawsze szybciej jest zgłosić szkodę z polisy i wrócić do sprawnego auta w ciągu kilku tygodni.
Porada eksperta
Jeździsz regularnie drogami przez lasy? Sprawdź, czy Twoje autocasco wprost wymienia zderzenie ze zwierzęciem i jaki masz udział własny. W Carelius porównamy dla Ciebie zakres ofert ponad 30 towarzystw i pokażemy, które warianty AC realnie chronią przy kolizji z dzikiem lub sarną. Bez rozmowy z call center i bez zmiany polisy na siłę.
Podsumowanie
Po zderzeniu z dzikiem lub sarną zabezpiecz miejsce, nie dotykaj zwierzęcia i zawiadom służby. Zrób zdjęcia drogi, oznakowania i uszkodzeń, bo bez nich każda ścieżka odszkodowawcza jest słabsza. Za naprawę w zdecydowanej większości przypadków zapłaci Twoje autocasco, bo OC sprawcy nie ma zastosowania. Roszczenie do zarządcy drogi albo koła łowieckiego jest możliwe, ale wymaga udowodnienia winy i cierpliwości.
Nie masz pewności, czy Twoja polisa obejmuje zderzenie ze zwierzęciem? Skontaktuj się z nami. Przeanalizujemy zakres Twojego autocasco i podpowiemy, co zmienić przed sezonem jesiennych migracji zwierzyny.







