Oględziny powypadkowe to moment, w którym ubezpieczyciel sprawdza, co dokładnie się stało i ile to kosztuje. Rzeczoznawca lub likwidator przyjeżdża na miejsce albo bada pojazd na parkingu warsztatu. Ogląda uszkodzenia, robi zdjęcia i opisuje stan mienia. Na tej podstawie powstaje dokumentacja, która potem służy do wyliczenia odszkodowania.
Jak przebiegają oględziny
Oględziny rozpoczynają się po zgłoszeniu szkody do ubezpieczyciela. Zakład wyznacza termin i osobę, która obejrzy uszkodzone mienie. Może to być pracownik ubezpieczyciela lub zewnętrzny rzeczoznawca ubezpieczeniowy.
Podczas wizji oględzinowca interesuje kilka rzeczy. Dokumentuje stan rzeczy i porównuje go z opisem z dokumentacji szkodowej. Sprawdza, czy uszkodzenia pasują do deklarowanego przebiegu zdarzenia.
- rodzaj i zakres uszkodzeń (które elementy do naprawy, a które do wymiany),
- przyczyna szkody i jej zgodność ze zgłoszeniem,
- uszkodzenia wcześniejsze, niezwiązane ze zdarzeniem,
- dokumentacja fotograficzna i pomiary.
Ustawodawca wiąże oględziny z terminem. Zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (UDU), ubezpieczyciel ma 7 dni od zawiadomienia o szkodzie na przeprowadzenie postępowania dotyczącego ustalenia stanu faktycznego. Jeśli nie zrobi oględzin w tym czasie, nie może później powoływać się na ich brak jako powód odmowy wypłaty.
Rola oględzin w ustaleniu odszkodowania
Wynik oględzin to fundament dalszej likwidacji szkody. Na podstawie protokołu rzeczoznawca tworzy kosztorys naprawy. To z niego wynika, czy szkoda jest częściowa, czy całkowita.
W ubezpieczeniach komunikacyjnych oględziny rozstrzygają o zakwalifikowaniu zdarzenia jako szkoda całkowita lub szkoda częściowa. Decyduje relacja kosztu naprawy do wartości pojazdu sprzed zdarzenia. Gdy naprawa przekracza ustalony próg, ubezpieczyciel wypłaca różnicę między wartością auta a wartością pozostałości.
Oględziny chronią obie strony. Klientowi dają dowód, że szkoda powstała. Ubezpieczycielowi pozwalają wychwycić próby zawyżenia roszczenia lub uszkodzenia spoza zdarzenia.
Co zrobić przed przyjazdem oględzinowca
Do czasu oględzin nie wolno usuwać śladów szkody. Naprawa przed wizją utrudnia ustalenie rozmiaru roszczenia. Wyjątkiem są działania ratunkowe, które ograniczają dalsze straty, na przykład zabezpieczenie wybitej szyby.
Warto przygotować własną dokumentację. Zdjęcia zrobione tuż po zdarzeniu, faktury za uszkodzone rzeczy i świadkowie wzmacniają pozycję poszkodowanego. Jeśli wnioski oględzinowca budzą wątpliwości, klient może żądać ponownych oględzin lub zlecić niezależną opinię.
Warto wiedzieć
- Brak oględzin w ustawowym terminie nie może być podstawą do odmowy wypłaty odszkodowania.
- Naprawa mienia przed oględzinami może skutkować zaniżeniem odszkodowania lub żądaniem dodatkowych dowodów.
- Oględziny mogą ujawnić uszkodzenia istniejące przed zdarzeniem, które ubezpieczyciel wyłączy z odszkodowania.
- Klient ma prawo być obecny przy oględzinach i zgłaszać uwagi do protokołu na bieżąco.
- Przy poważnych szkodach możliwe są oględziny uzupełniające po demontażu, gdy ukryte uszkodzenia wyjdą na jaw dopiero w warsztacie.
- W sporze o wnioski oględzinowca pomocna bywa opinia niezależnego rzeczoznawcy oraz interwencja Rzecznika Finansowego.
- Działania zabezpieczające mienie przed dalszą szkodą są dozwolone i nie są traktowane jak naprawa przed oględzinami.
Pan Marek zderzył się na parkingu, uszkadzając błotnik i drzwi w aucie o wartości rynkowej 40 000 zł. Zgłosił szkodę z AC i poczekał na oględziny.
Rzeczoznawca podczas oględzin sporządził kosztorys naprawy na 9 500 zł. Zauważył też rysę na zderzaku z wcześniejszej kolizji i wyłączył ją z wyceny, obniżając kosztorys o 800 zł. Ostatecznie ubezpieczyciel zakwalifikował zdarzenie jako szkodę częściową i pokrył naprawę elementów z bieżącego zdarzenia w kwocie 8 700 zł.
Gdyby pan Marek naprawił auto przed oględzinami, musiałby udowadniać zakres szkody wyłącznie fakturami, a ubezpieczyciel mógłby zakwestionować część pozycji.